Zatrzymaj słońce

Z urlopu, oprócz miłych wspomnień, chętnie przywozimy też piękną opaleniznę. Złocisty kolor skóry odejmuje lat i kilogramów, ale często znika tak szybko, jak się pojawia. Jak zatrzymać go na dłużej?

Wokół tematu opalania narosło wiele mitów. Jeden z nich dotyczy przekonania, że stosowanie kremów z wysokim filtrem UV uniemożliwia uzyskanie efektownej opalenizny. Z tego powodu część plażowiczów wybiera olejki z najniższym faktorem 5 bądź w ogóle rezygnuje z jakiejkolwiek ochrony na rzecz tzw. przyspieszaczy. Z jakim skutkiem? Jeśli jakimś cudem uda się uniknąć poparzenia słonecznego, opalenizna będzie nietrwała i szybko “zejdzie” – wraz z przesuszonym naskórkiem.

By tego uniknąć, warto pierwsze kąpiele słoneczne rozpocząć wcześniej. A już w trakcie urlopu w torbie plażowej zawsze nosić kosmetyk z filtrem UV dopasowanym do potrzeb naszej skóry. Cierpliwość popłaca – skóra opalana stopniowo dłużej zachowuje złocistobrązowy odcień.

Opalanie od środka

Na podatność skóry oddziaływanie promieni słonecznych wpływa też to, co jemy. Dlatego przed wyjazdem warto wzbogacić jadłospis o produkty zawierające beta-karoten: marchewkę, dynię, sałatę, pomidory, szpinak, melon czy czerwoną paprykę. Komponując sałatkę, można skropić ją np. oliwą z oliwek – beta-karoten rozpuszcza się w tłuszczach.

Alternatywą dla zakupów w warzywniaku może być zakup beta-karotenu w kapsułkach. Należy jednak dokładnie czytać ulotki – o ile trudno o przedawkowanie samego beta-karotenu, często bywa on składnikiem suplementów diety zawierających witaminy, które przyjmowane przez dłuższy czas mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Peeling nie zdziera opalenizny

Opalona skóra wymaga oczyszczenia. W tym celu najlepiej zastosować delikatny peeling enzymatyczny. Zabieg dobrze powtarzać kilka razy w tygodniu, w trakcie chłodnego prysznica – gorące kąpiele nie są najlepszym przyjacielem opalenizny.

Wbrew powszechnemu przekonaniu peeling nie “zdziera” opalonej skóry. Opalenizna tkwi głębiej, a usunięcie przesuszonego, “schodzącego” naskórka tylko ją uwidoczni i uczyni skórę bardziej podatną na działanie kosmetyków.

Peeling nie jest jednak dobrym rozwiązaniem w przypadku przebarwień. Jeśli się pojawią, najlepiej poczekać z jakąkolwiek ingerencją – część takich zmian znika samoistnie lub udać się po poradę dermatologa lub kosmetologa, który doradzi, jaki zabieg bezpieczenie i skutecznie wyrówna koloryt skóry.

Daj skórze pić

Po oczyszczeniu przychodzi czas na nawilżanie, którego wymaga całe ciało. Kosmetyki “po opalaniu” przydają się nie tylko w trakcie urlopu, ale również po. Zawierają składniki wspomagające procesy regeneracji, tj. aloes, gliceryna, witaminy A i E. Warto sięgać po te na bazie masła kakaowego, winogron, oliwek czy awokado.

Opaleniznę podkreślą też rozświetlające kosmetyki ze złotymi drobinkami oraz balsamy brązujące, które, w odróżnieniu od samoopalaczy, nie zostawiają na skórze smug. Warto też pamiętać, że opalona skóra nie potrzebuje silnego makijażu – zamiast przykrywać twarz grubą warstwą pudru, lepiej delikatnie podkreślić kości policzkowe brązerem.

Zatrzymaj słońce

Z urlopu, oprócz miłych wspomnień, chętnie przywozimy też piękną opaleniznę. Złocisty kolor skóry odejmuje lat i kilogramów, ale często znika tak szybko, jak się pojawia. Jak zatrzymać go na dłużej?

Wokół tematu opalania narosło wiele mitów. Jeden z nich dotyczy przekonania, że stosowanie kremów z wysokim filtrem UV uniemożliwia uzyskanie efektownej opalenizny. Z tego powodu część plażowiczów wybiera olejki z najniższym faktorem 5 bądź w ogóle rezygnuje z jakiejkolwiek ochrony na rzecz tzw. przyspieszaczy. Z jakim skutkiem? Jeśli jakimś cudem uda się uniknąć poparzenia słonecznego, opalenizna będzie nietrwała i szybko “zejdzie” – wraz z przesuszonym naskórkiem.

By tego uniknąć, warto pierwsze kąpiele słoneczne rozpocząć wcześniej. A już w trakcie urlopu w torbie plażowej zawsze nosić kosmetyk z filtrem UV dopasowanym do potrzeb naszej skóry. Cierpliwość popłaca – skóra opalana stopniowo dłużej zachowuje złocistobrązowy odcień.

Opalanie od środka

Na podatność skóry oddziaływanie promieni słonecznych wpływa też to, co jemy. Dlatego przed wyjazdem warto wzbogacić jadłospis o produkty zawierające beta-karoten: marchewkę, dynię, sałatę, pomidory, szpinak, melon czy czerwoną paprykę. Komponując sałatkę, można skropić ją np. oliwą z oliwek – beta-karoten rozpuszcza się w tłuszczach.

Alternatywą dla zakupów w warzywniaku może być zakup beta-karotenu w kapsułkach. Należy jednak dokładnie czytać ulotki – o ile trudno o przedawkowanie samego beta-karotenu, często bywa on składnikiem suplementów diety zawierających witaminy, które przyjmowane przez dłuższy czas mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Peeling nie zdziera opalenizny

Opalona skóra wymaga oczyszczenia. W tym celu najlepiej zastosować delikatny peeling enzymatyczny. Zabieg dobrze powtarzać kilka razy w tygodniu, w trakcie chłodnego prysznica – gorące kąpiele nie są najlepszym przyjacielem opalenizny.

Wbrew powszechnemu przekonaniu peeling nie “zdziera” opalonej skóry. Opalenizna tkwi głębiej, a usunięcie przesuszonego, “schodzącego” naskórka tylko ją uwidoczni i uczyni skórę bardziej podatną na działanie kosmetyków.

Peeling nie jest jednak dobrym rozwiązaniem w przypadku przebarwień. Jeśli się pojawią, najlepiej poczekać z jakąkolwiek ingerencją – część takich zmian znika samoistnie lub udać się po poradę dermatologa lub kosmetologa, który doradzi, jaki zabieg bezpiecznie i skutecznie wyrówna koloryt skóry.

Daj skórze pić

Po oczyszczeniu przychodzi czas na nawilżanie, którego wymaga całe ciało. Kosmetyki “po opalaniu” przydają się nie tylko w trakcie urlopu, ale również po. Zawierają składniki wspomagające procesy regeneracji, tj. aloes, gliceryna, witaminy A i E. Warto sięgać po te na bazie masła kakaowego, winogron, oliwek czy awokado.

Opaleniznę podkreślą też rozświetlające kosmetyki ze złotymi drobinkami oraz balsamy brązujące, które, w odróżnieniu od samoopalaczy, nie zostawiają na skórze smug. Warto też pamiętać, że opalona skóra nie potrzebuje silnego makijażu – zamiast przykrywać twarz grubą warstwą pudru, lepiej delikatnie podkreślić kości policzkowe brązerem.

 

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *