Powiększanie ust: mały zabieg, wielki efekt

Na powiększenie ust kwasem hialuronowym decydują się zarówno bardzo młode dziewczyny, jak i kobiety w kwiecie wieku. Robią to z różnych powodów, co nie zmienia faktu, że zabieg stał się w ostatnich latach niezwykle popularny nie tylko wśród celebrytów.

– Nie można zaprzeczyć, że panuje moda na duże usta – mówi dr Ewa Odlanicka-Poczobutt, lekarz kosmetolog i lekarz chorób wewnętrznych z Przychodni Lekarskiej Santé w Bytomiu. Dziewczyny chcą być modne i piękne. Dla nich usta Angeliny Jolie są synonimem zmysłowości i atrakcyjności. Z kolei dojrzałym kobietom nie zależy na powiększaniu, tylko na przywróceniu ustom jędrności i zwiększeniu ich nawilżenia. Poza tym wraz z upływem lat pojawiają się zmarszczki palacza, biegnące promieniście wokół ust. Powstają późno, ale kiedy już są, bardzo dodają lat. W gabinetach pojawiają się również pacjenci w różnym wieku i różnej płci, zamierzający skorygować usta, które są nierówne albo z jakiegoś powodu zniekształcone.

Wypełnienie kwasem hialuronowym

W usta wstrzykuje się najczęściej kwas hialuronowy. – Do każdej strefy twarzy przeznaczony jest jego inny rodzaj: inną gęstość i wytrzymałość powinien mieć kwas wykorzystywany do wolumetrii, czyli do poprawiania konturu twarzy, a inny do ust, które są delikatne i miękkie – wyjaśnia dr Odlanicka-Poczobutt. – Nie możemy wprowadzić do ust sztywnego preparatu, który uformuje wałek, tylko należy wprowadzić preparat, który będzie praktycznie niewyczuwalny: doda ustom objętości, ale nie spowoduje, że będą twarde.

Zdarza się, że ktoś ma wąskie wargi, a chciałby mieć usta gwiazdy filmowej.Przynosi nawet do gabinetu zdjęcie, by lekarz wiedział, jak wygląda ideał. – W takim przypadku nie da się uzyskać dobrego efektu – twierdzi pani doktor. Rzecz nie polega na tym, by wtłoczyć ogromne ilości kwasu. – Jeśli podamy za dużo materiału, usta będą wyglądać nienaturalnie i po prostu brzydko – dodaje.

Strach przed zabiegiem

Podczas zabiegu u pacjenta może się pojawić niepokój. – Powiększanie ust wymaga precyzji i skupienia, bo jeśli coś pójdzie nie tak, od razu da się zauważyć. Pacjenci, przychodząc na zabieg pierwszy raz, bywają niespokojni, boją się, czy trafili w dobre miejsce, czy decyzja, by powiększyć usta, była słuszna, jak będą wyglądać. Dlatego zabieg dobrze jest wykonywać powoli, pokazać, jak zmienia się twarz. Jeśli na łuku jarzmowym wstrzyknę kroplę kwasu za dużo – to nic się nie stanie. Jak wstrzyknę za dużo w usta, to będzie widać – mówi dr Odlanicka-Poczobutt.

Przy takim sposobie pracy pacjent spędzi w gabinecie nawet godzinę. Ale zabieg ma to do siebie, że od razu widać efekt, więc po godzinie można wyjść z gabinetu bardzo usatysfakcjonowanym. Chociaż trochę obolałym.

Czy to boli?

– W zabiegi medycyny estetycznej niejako wpisany jest ból. Nie wszystko można znieczulić – przyznaje doktor. Oczywiście wiele zależy od indywidualnego progu bólu. Usta będą bardziej wrażliwe niż inne części twarzy. Można zastosować znieczulenie stomatologiczne, ale usta będą zdrętwiałe, czasem jakby opuchnięte, dlatego dużo trudniej się przy nich pracuje. – Dlatego ja nie stosuję znieczulenia, zresztą we wstrzykiwanym materiale znajduje się środek znieczulający – dodaje.

Kiedy już poddamy się zabiegowi, efekt utrzyma się od trzech do dziewięciu miesięcy. Wiele zależy od indywidualnych predyspozycji oraz od materiału, który został użyty. To krótko – można pomyśleć. Jednak usta to specyficzna część twarzy. W okolicy policzków dobre preparaty utrzymują się rok i dłużej. Ale usta są w ruchu, poza tym poprzez kontakt z pożywieniem są narażone na zmiany temperatury, a to ma wpływ na zachowanie się kwasu hialuronowego i trwałość efektu.

Elżbieta Kulińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *