Dlaczego nie potrafimy oprzeć się słodyczom?

Słodki to pierwszy smak, jaki poznajemy wraz z mlekiem matki. Kojarzy się z bezpieczeństwem i podnosi poziom hormonu szczęścia. Problem pojawia się wtedy, gdy apetyt na słodycze wymyka się spod kontroli.
Słodycze sprawiają nam przyjemność. Sięgając po czekoladę, rekompensujemy sobie trudy minionego dnia, odreagowujemy kłótnię z partnerem. I jednocześnie aktywujemy mechanizmy wykształcone w procesie ewolucji. – Dostarczenie pokarmu aktywuje układ nagrody, który powstał jako forma zabezpieczenia przed niedoborami pokarmowymi – głód stanowi motywację do poszukiwania pokarmu. Zatem nie tylko słodycze, ale pożywienie w ogóle aktywuje podobne mechanizmy jak substancje uzależniające – wyjaśnia mgr Aneta Żebrowska, biolog, dietetyk i psychodietetyk z Przychodni Lekarskiej Sante w Bytomiu.

Zaczyna się od śniadania

Skąd niepohamowany apetyt na słodycze? Przyczyna najczęściej leży w nieprawidłowo skonstruowanej diecie, za mało urozmaiconej, ubogiej w błonnik lub zbyt mało kalorycznej. – Jedząc zbyt mało, doprowadzamy do spowolnienia metabolizmu, co skutkuje “odkładaniem” się tkanki tłuszczowej. Ale też odczuwamy zmęczenie i w konsekwencji sięgamy po łatwo przyswajalną dla ciała energię, której źródłem są właśnie słodycze – opowiada Aneta Żebrowska.

Przeciętny Polak podjada zwykle w pracy i po powrocie do domu. Przyczyną bywa brak wartościowego śniadania i konieczność nadrobienia niedoborów po południu oraz wieczorami, zwłaszcza przed telewizorem. Apetyt na cukier wzmaga spożywanie produktów wysoko przetworzonych, co może być związane z niedoborem chromu, magnezu bądź tryptofanu – kolejnym powodem słodkiego nałogu. Zajadamy stres, kłopoty, depresję, po czekoladę częściej sięgają też kobiety przed menstruacją – zaburzenia równowagi hormonalnej również powodują pragnienie słodyczy.

Owoce tylko w całości

By stłumić apetyt na przekąski, warto zrewidować jadłospis. Najlepiej jeść mało, a często – 4-6 posiłków dziennie. Do codziennej diety włączmy 4-6 porcji warzyw i 2 porcje owoców, koniecznie w całości ze względu na wyższą zawartość błonnika. – Czytajmy etykiety – cukier niejednokrotnie zawierają produkty, co do których się tego nie spodziewamy. Za to sięgajmy po te bogate w witaminę B, niezbędną do produkcji serotoniny, zwanej też hormonem szczęścia – wymienia dietetyk. – Uwzględniajmy w diecie produkty bogate w chrom i magnez, np. pestki dyni, kakao, kaszę gryczaną oraz w tryptofan – jaja, biały ser, banany. I wybierajmy prostotę – zamiast jogurtu owocowego zdecydujmy się na naturalny i dodajmy do niego owoce.

Głód często mylimy z uczuciem pragnienia, dlatego warto zadbać o nawodnienie organizmu. Dobre efekty przyniesie też regularna aktywność fizyczna i odpowiednia ilość snu, która zapobiega zmęczeniu.

Z domowej cukierni

Nikt nie lubi skrajności, dlatego ze słodyczy zupełnie rezygnować nie trzeba. Zwłaszcza gdy można przygotować je samodzielnie, w zdrowszej wersji. Aneta Żebrowska podpowiada, by zamiast ciasta zjeść czekoladowy mus na bazie awokado, baton na bazie orzechów, sezamu czy wiórków kokosowych, pudding z kaszy jaglanej lub słodkie babeczki na bazie fasoli.

– Potrzeba odczuwania słodkiego smaku jest naturalna. Słodycze nie powinny być traktowane jako zło absolutne, nawet u osób walczących z dodatkowymi kilogramami. To tylko kwestia umiaru – podsumowuje dietetyk.
Dlatego mając słabą wolę, do sklepu najlepiej jeździć ze szczegółową listą, a gotowych słodyczy po prostu nie kupować.

 

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *