Brodacz w męskiej strefie

Surowy wystrój – garażowy, industrialny. Na półkach brzytwy, kartacze, pędzle. W powietrzu zapach mydła, wody po goleniu i olejków. “Barowa” lada, przy kanapie prasa motoryzacyjna. Wizyta u barbera to spotkanie w szczególnej przestrzeni, gdzie jedynymi kobietami są pracownice barbershopu.
Cieszące się rosnącą popularnością salony barberskie nie są żadną nowinką. Jeszcze nie tak dawno temu barber, golibroda lub cyrulik śląski przyjmował w każdym mieście. Dopiero gdy brzytwy, a potem maszynki do golenia pojawiły się w każdym domu, mężczyźni o zarost zaczęli dbać samodzielnie. Kilka lat temu historia zatoczyła koło – broda z atrybutu przedstawicieli konkretnych profesji czy warstw społecznych stała się modnym trendem. A pielęgnacja zarostu urosła do rangi sztuki – takiej jak fryzjerstwo, według niektórych nawet trudniejszej, a na pewno wymagającej szczególnej wiedzy i techniki.

Szkolenie barbera

– Wykonywanie zawodu barbera wymaga specjalistycznego szkolenia. Struktura włosa na twarzy jest zupełnie inna niż na głowie. Każda broda kręci się, inaczej się wywija, dlatego też cięcie przeprowadza się w inny sposób, pracując na płaszczyźnie – opowiada Barbara Fronczek, barberka i właścicielka barbershopu w Tarnowskich Górach.

Wizyta rozpoczyna się od trymowania oraz cieniowania brody maszynką i nożyczkami. Twarz do zabiegu przygotowuje się poprzez nagrzanie ciepłym ręcznikiem, potem, po rozprowadzeniu mydła, zarost goli się brzytwą. Później wklepuje się płyn do golenia, a do pielęgnacji brody stosuje się balsamy lub olejki. Te drugie nawilżają i zmiękczają przesuszony, często łuszczący się naskórek i lepiej sprawdzają się przy krótkim zaroście. Z kolei balsamy wciera się w brodę, by “ujarzmić” włos. Usługa obejmuje też tradycyjne strzyżenie wraz z myciem głowy. Dlatego cała wizyta trwa nawet do dwóch godzin.

Kształt brody

– Bardzo istotne jest dobranie kształtu brody, która powinna współgrać z owalem twarzy, fryzurą, ale też osobowością klienta, jego pracą, stylem życia i ubierania się – wymienia Barbara Fronczek. – Trzeba też wziąć pod uwagę to, jak często mężczyzna chce pielęgnować brodę w domu. Każdy brodacz powinien posiadać olejek lub balsam i kartacz – szczotkę do czesania zarostu i ścierania złuszczającego się naskórka. Równie istotne jest regularne mycie brody, która chłonie zapachy i zanieczyszczenia. Błędem jest stosowanie szamponu do włosów – skóra na głowie ma inne pH, jest twardsza i mniej delikatna niż na twarzy. Polecam szampony do brody lub dużo tańsze, ale równie skuteczne szare mydło – dodaje barberka.

Decydując się na zapuszczanie brody, warto uzbroić się w cierpliwość. Pierwsze dwa tygodnie nie należą do łatwych. Już nawet po 7 dniach warto wybrać się do salonu barberskiego, by nadać zarostowi odpowiedni kształt, kierunek wzrostu włosa i dowiedzieć się czegoś o domowej pielęgnacji.

Choć barbershopów nie brakuje, broda nie jest dla każdego. I to wcale nie ze względu na małą gęstość zarostu czy ubytki, które nie są niczym nadzwyczajnym. Po prostu w zaroście nie każdemu mężczyźnie jest do twarzy. Jednak jeśli już się na niego decyduje, powinien być zadbany – tak jak jego właściciel.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *